Zero Waste – co to jest i co oznacza dla mnie

W ciągu ostatnich kilku lat temat Zero Waste stał się popularny. Ale co to właściwie oznacza?

Zero waste to styl życia polegający na generowaniu jak najmniejszej ilości odpadów, dążąc do rzeczonego zera. Czy to jest w ogóle możliwe? Najprawdopodobniej niestety nie. Po co zatem to wszystko?

Pochodząca z Kaliforni Bea Johnson, nazywana “matką zero wasteowego stylu życia” chwali się, wraz ze swoją rodziną produkują rocznie ilość śmieci, która może zmieścić się w niewielkim słoiku. To naprawdę imponujące! I jeszcze bardziej inspirujące, zwłaszcza dla osób które są na początku drogi. Jednakże skoro nawet prekursorka tego ruchu, osoba która zajmuje się obecnie edukowaniem największych firm (m.in IKEA) oraz tysięcy ludzi w zakresie ograniczenia odpadów, nie jest w stanie wyeliminować ich do całkowitego zera, może wcale nie jest to konieczne? Wielu ludzi, nie chcąc narzucać sobie tak ogromnej presji dążenia do całkowitego “zera”, skłania się ku idei “less waste”, czyli ograniczaniu odpadów. Nazewnictwo może być różne ale w gruncie rzeczy chodzi o to samo. No właśnie, o co chodzi? Myślę, że najważniejsza jest tu świadomość, jak nasz styl życia i nasze decyzje wpływają na środowisko w którym żyjemy. I chęć, chociaż w małym stopniu, odwrócenia tego kierunku z konsumpcyjnego na bardziej świadomy i zrównoważony styl życia. 

Ilu ludzi tyle powodów takiego działania. Do najpopularniejszych należą na pewno troska o naszą planetę. W czasach jednorazowych, plastikowych opakowań problem z każdym rokiem staje się coraz bardziej niepokojący. Można dać się zwieść złudzeniu, że problem nie istnieje, bo przecież na ulicach miast nie widzimy wcale, żeby śmieci były najbardziej palącą kwestią. Jesteśmy edukowani od małego, że papierki wyrzucamy do kosza (których w miastach przecież nie brakuje), odpady z domu segregujemy a akty wandalizmu, takie jak np. nielegalna wywózka śmieci do lasu są coraz częściej społecznie piętnowane. Jednak w innych częściach świata ten problem jest o wiele bardziej widoczny. Tony śmieci które zanieczyszczają ziemię i zbiorniki wodne w krajach rozwijających się to nie tylko problem lokalny. To problem nas wszystkich, dopóki dzielimy jedną planetę.

Idea zero waste może być również kusząca z innych powodów. Jest to swego rodzaju powrót do korzeni, do domowych sposobów naszych babć i mam. Dla innych na przykład kupowanie lokalnych produktów prosto od rolnika, zamiast warzyw z supermarketu, opryskanych chemią i szczelnie zapakowanych w folię, czy zamiana sklepowych produktów i środków czystości na “naturalną chemię” jest przejawem troski o zdrowie swojej rodziny. Dla jeszcze innych jest to po prostu chwilowa moda i radość z tego, że można pochwalić się nowym gadżetem, jak na przykład butelką filtrującą wodę, czy designerską płócienną torbą na zakupy zamiast nieeleganckiej “reklamówki”. O ile nie pochwalam takiego zachowania, jako zakamuflowanej formy konsumpcjonizmu, to jednak jestem w stanie przymknąć na to oko. W końcu cel jest szczytny 🙂

A czym dla mnie jest zero waste? Jest to po prostu styl życia, który ma mi to życie ułatwić. Po nieco ponad dwóch latach wprowadzania go, modyfikowania i dostosowywania, mogę śmiało powiedzieć, że jest to idea która pracuje dla mnie. Zanim wypracowałam swoje metody i zasady które pasują do mojego życia, przeszłam przez wiele etapów. Od zachwytów nad całą tą ideą, do złości i rozczarowania, kiedy nie udawało mi się trzymać jej w stu procentach. Na chwilę obecną mam kilka zasad których trzymam się i które doskonale sprawdzają się w moim codziennym życiu. I chociaż nie zrezygnowałam w stu procentach z plastiku a produkowanych śmieci jest wciąż “za dużo”, to mocno wierzę, że każda, nawet najmniejsza zmiana, może przynieść coś dobrego dla naszej planety. Czyli dla nas wszystkich 🙂

Posts created 5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top